Czy ja dostaję znaki ?

Ostatnio nastąpiła kumulacja dziwnych zdarzeń. W zasadzie to się nawarstwiało, a z czasem coraz bardziej przybierało efekt kuli śnieżnej. Przynajmniej w moim odczuciu i w mojej głowie.

Najpierw coraz bardziej zaczęły mnie irytować social media. Czułam wewnętrzną presję, że chcę być wszędzie. Że mam coś mądrego światu do opowiedzenia i pokazania. Czuję się trochę jak Van Gogh i inni artyści tego pokroju. Że coś potrafią, robią to dobrze, ale nie potrafią się sprzedać. Zresztą i tak aktualnie nie mam nic na sprzedaż.

Brakuje mi "normalności". W ludzkim zachowaniu jak i w stylu życia. 

Tęsknię za wieloma rzeczami. Za życzliwością. Za prostotą. Za byciem tu i teraz. Za byciem offline. Za prawdą i szczerością. Czy ja muszę dokądś uciec żeby to mieć? Pewnie powinnam się odciąć od dopływu informacji z social media. Od wiecznych inspiracji i szukania pomysłów na spędzenie "kreatywnie" czasu.

Czy ja też jestem chomikiem, który biegnie w kołowrotku i chce robić to co inni ? Czy ja nadal pamiętam kim jestem ? Kogo mam i dla kogo żyję ? 

Czy wy też macie takie wrażenie, że każdy chce coś sprzedawać w Internecie? Każdy ma jakiś kurs i "strategię" wartą miliony na sprzedaż. Każda "rolka" to wyśmiewanie, że wszyscy tak robią tylko nie Ty, więc musisz zacząć robić jak inni, bo zostaniesz w tyle. Wpędzanie w kolejne poczucie winy.

Jestem zmęczona social mediami, chociaż i tak używam ich mało. Już nie mam ochoty nikogo edukować, pokazywać jak jest ładnie i że można inaczej. Z radością tworzę stronę sołecką miejscowości w której mieszkałam 30 lat. Wracam do niej i cieszę się z tego powodu. Mam różne pomysły na prowadzenie tej strony, ale widocznie mieszkańcy chcą czegoś innego. Moje pomysły im nie odpowiadają. Chyba jednak wolą coś prostego w przekazie. Dlatego niech sołtys, która mieszka tam na co dzień komunikuje się z nimi. Będę stać z boku...

To wydarzyło się dzisiaj, a co kilka dni wcześniej ?

Kilka dnia wcześniej moja córka zaliczyła upadek i złamała obojczyk. W zasadzie złamał go chłopak, który wjechał w nią na deskorolce. Wiem ! Ona na skateparku w ogóle nie powinna tam się znaleźć. Wiem, że wypadki się zdarzają. Nasza wina, że nie zabraliśmy jej w odpowiednim momencie. Ale najbardziej ...już sama nie wiem czy mnie szokuje, czy mam żal do zachowania chłopaka, który w bezczelny sposób cieszył się z tego wypadku. Padły z jego strony słowa "że nie szkoda mi waszego bachora"..

Naprawdę dopadł mnie smutek. Smutek spowodowany zapaścią empatii , jak i ogólnej znieczulicy.

Mój poziom tolerancji dla tego pokolenia ( Gen Z) bardzo mocno się obniżył. Mój poziom "wyjebania" na potrzeby innych trochę wzrósł. 

To znak, żeby zająć się bardziej sobą , swoimi potrzebami i najbliższych. Beż wymyślania i wydziwiania.

Co miało mi to wszystko pokazać? Może to, że wychowując dziecko najlepiej jak potrafimy, dobrze odżywiamy, uczymy odpowiednich wartości itp. nie ochronimy jej przed negatywnym wpływem innych osób i nieszczęśliwymi wypadkami. Przed negatywną opinią i oceną. Nie jestem z tych co zostawią to bez refleksji. Po tym zdarzeniu wiem, że muszę córkę wychowywać na pewną siebie dziewczynę, która nie da sobie w kaszę dmuchać. Trudno. Takie czasy. Inaczej się nie da.

Dobrze, że mam to miejsce. Nikt mi nie powie, że nie odpowiadają mu moje treści. Bo Ty jesteś u mnie gościem. A ja gospodarzem.

Denerwuje mnie już to, że wiecznie coś trzeba robić poprawnie. Że kiedyś pisało się blogi osobiste, a teraz już nie. Teraz tylko biznesowe lub sprzedażowe. Wszędzie kup, kup i kup. Jakby ludzie byli debilami i sami nie wiedzieli czego potrzebują. A może faktycznie nie wiedzą, dopóki nie zobaczą, że tego potrzebują ?

Będę sobie teraz tu siedzieć i pisać. Co chcę. I kiedy chcę. Bez ciśnienia, że to już było, że nie wypada i kolejne że  ..



0 comments